Jak to wszystko u mnie się zaczęło?

Był 24.06.2005 roku bardzo słoneczny dzień. Wprost po rozdaniu świadectw ja wraz przyjaciółką, wydrukowanym CV i książeczką sanepidu wyruszyłam w poszukiwaniu swojej pierwszej pracy. Miałyśmy wtedy 16 lat. Rozwiewając wszystkie domysły nie, nie musiałam pracować. Nie kryje się za tym żadna ciemna historia. Po prostu chciałam pracować, chciałam być niezależna. Mieszkając w Trójmieście, miejscu które słynie z turystyki nasze pierwsze kroki były skierowane w stronę restauracji. Okazuje się, że determinacja jest najlepszą pomocą jeśli masz określony cel. Tego samego dnia dostałyśmy już propozycję pracy, a nawet dwie 🙂 Pamiętam, że w tamtym momencie nie porównywałam gdzie mogę więcej zarobić, a to gdzie mogę więcej się nauczyć. Wybór padł na prężnie działającą restaurację w centrum Gdyni (wiesz, że ona istnieje do dziś?) To było fantastyczne lato, pełne nowych rzeczy i doświadczeń! Jestem osobą, która bardzo szybko się uczy i we wszystko co robi angażuję w 100%. Dlatego nie byłam zdziwiona, jak jeszcze tego samego sezonu z pracy na zmywaku awansowałam poziom wyżej 😉 Jeśli ktoś spróbował kiedyś pracy w gastronomii wie, że bardzo szybko można się od niej uzależnić. Mam tu na myśli tempo życia i pracy, różnorodność, ludzi i stosunkowo dobre zarobki. Uzależniłam się i ja. Kolejne 6 lat postanowiłam oddać właśnie tej branży. Poznając dosłownie każde stanowisko, zmieniając miejsca pracy poznawałam różne struktury, przeszłam w tym zawodzie całą ścieżkę awansu zaczynając od wspomnianego zmywaka, kończąc na pracy jako menager restauracji w Hotelu 4**** budując i zarządzając w tym czasie zespołem ponad 35 osób. Pamiętam wzloty i upadki w tamtym czasie. Bardzo często dużo starsze ode mnie osoby nie mogły zaakceptować tego, że „zarządza” nimi osoba w moim wieku. Ja jednak postawiłam wszystko na jedną kartę. Dosłownie moje życie w tamtym momencie zadedykowałam pracy i rozwojowi zawodowemu. Uczyłam się, robiłam branżowe szkolenia, tak aby być osobą, godną rozmowy i podziwu nawet przez starszych kolegów w pracy. Międzyczasie przyszedł czas na wybór studiów.

Czy od początku wiedziałam, co chcę robić?

Zanim zdecydowałam się na wybór jakiejkolwiek uczelni, miotałam się w decyzjach bo nie było takiego kierunku, który łączyłaby wszystkie moje zainteresowania. Chciałam uprawiać wiele zawodów i pamiętam, że okres decyzji w tamtym momencie to był dla mnie bardzo ciężki czas okraszony w nieskończone dylematy. Jeśli przeszło Ci przez myśl pytanie, co było na liście moich potencjalnych zainteresowań, podzielę się tym z Tobą teraz. Chciałam zostać m.in. oficerem morskim, właścicielem biura podróży, dyrektorem hotelu, adwokatem, architektem, audytorem bezpieczeństwa pracy na morzu (ostatecznie temu zadedykowana była moja praca inżynierska), dekoratorem wnętrz, oceanografem, pilotem wycieczek, psycholog. Jedno było pewne interesował mnie zawsze zawód z zakresu usług i nigdy taki, który wykonuje się przysłowiowe 8h od poniedziałku do piątku. Podobało mi się wszystko to co wiąże się z planowaniem, odpowiedzialnością i wyjazdami.

Dziś mam to szczęście, że łączę kilka zawodów. Pomagając innym w ich działalnościach, mam wtedy  szansę zanurzyć się w firmach moich klientów i przez chwilę “uprawiać” inny zawód. A tak zupełnie serio…zdradzę Ci teraz jedno z moich marzeń … marzy mi się abym kiedyś miała możliwość spróbowania osobiście wielu różnych zawodów. Chciałabym mieć możliwość np. przez rok czasu każdego tygodnia uprawiać jakiś inny zawód. 

Zebrałam wszystkie moje zainteresowania w jedną całość i ostatecznie postanowiłam rozpocząć studia na Akademii Morskiej. To był bardzo wymagający dla mnie czas. Wymagający, ale też bardzo ciekawy czas.  Swoje godziny dzieliłam między studia, a pracę w hotelu.  Zarobione $$$ wydawałam na studia, logistykę i bieżące wydatki. Doszłam do ściany i potrzebowałam już wtedy zmiany. Postanowiłam zostać businesswoman. Otworzyłam własną działalność gospodarczą. W zasadzie nie zamknęłam jej od tego czasu nawet na jeden dzień! Dlaczego wtedy? Ponieważ brak gotówki jest największym wyzwalaczem kreatywności.  Dziś mając tą wiedzę pewnie nie odważyłabym się na tak odważny krok. Wtedy zaryzykowałam, stawiając wszystko na jedną kartę. W 2011 roku otworzyłam agencję wedding plannerską Event by Ev  i zaczęłam zawodowo robić coś co przychodzi mi z wielką łatwością. Planować, organizować i stylizować nowoczesne wesela i eventy firmowe. To był czas w którym o  Wedding Plannerach najwięcej słyszało się w amerykańskich filmach. Jednak mimo to chciałam organizować nowoczesne wesela dając naszym klientom wysoką jakość, doskonały plan, znakomitą kuchnię i serwis na najwyższym poziomie.

Jak wykonywać usługi na najwyższym poziomie?

Studiując na AM (dziś Uniwersytet Morski) zrozumiałam jak bardzo ważne jest zarządzanie jakością, jakie wielkie znaczenie mają procedury, procesy. I nie mówię tu tylko o zapisach, które pozwalają na otrzymanie certyfikatu ISO. Mówię tu o konkretnych działaniach jakie wynikają z przestrzegania danych zapisów. Kiedyś odbywając staż w jednym z hoteli spotkałam się z tym, że zapisy to jedno, a życie to drugie. Hotel musiał posiadać księgi jakości jakie wymagała sieć. Jednak to ich wewnętrzny zapis powodował, że hotel niósł za sobą ponadprzeciętną jakość. Jeden zapis, który każdy z pracowników znał doskonale. Jeden zapis, który przyświecał każdej procedurze, każdej decyzji. On bardzo zmienił mój pogląd na podejście do pracy w usługach, a brzmiał: „Obsłuż gościa w taki sposób w jaki sam chciałbyś być obsłużonym”. Proste prawda? A gdybyś tak przełożyła to na swój biznes? Co mogłoby się zmienić?

W 2013 roku ukończyłam Akademię Morską w Gdyni i zostałam magistrem inżynierem wydziału Towaroznawstwa i Zarządzania Jakością oraz certyfikowanym pełnomocnikiem jakości. Wtedy też podjęłam świadomą decyzję w którą stronę idę, lecz nie byłam świadoma dokąd mnie ona poprowadzi. 

W trakcie prowadzenia bycia przedsiębiorcą popełniłam prawdopodobnie szereg błędów i pewnie niejeden jeszcze popełnię na ścieżce swojej kariery! Zatem jaki jest w tym wszystkim sekret? Co sprawiło, że moja firma się rozwija?

W moim zespole, kiedy realizujemy jakiś projekt, zwykliśmy mówić: “Work, work, work”. I to prawdopodobnie tyle z sekretu. Dodałabym jeszcze do niego takie czynniki jak zaangażowanie, ambitne cele, odpowiedzialność i obranie odpowiedniego dla siebie kierunku. Mówiąc dla siebie podświadomie myślę  o sobie i firmie. Bo czy nie fajnie byłoby wykonywać pracę całym sobą i do tego jeszcze ją lubić? Do tego chciałabym zachęcić również Ciebie. To tego aby żyć i pracować w zgodzie z samym sobą.

Od 14 lat jestem związana z biznesem usługowym i to w jego istocie zakochałam się bezgranicznie! Jak już wiesz zanim zaczęłam prowadzić własną działalność, poznawałam tajniki branży eventowej, hotelarskiej i gastronomicznej. Przeszłam szereg szkoleń biznesowo-rozwojowych u najlepszych trenerów w Polsce. Posiadam tytuł certyfikowanego Master Business Trenera. Moja firma zaczęła się rozwijać tak szybko, że osoby z mojego otoczenia, które same prowadzą działalność gospodarczą, prosiły o pomoc w rozwoju ich firm. Dyrektorzy hoteli chcieli, bym szkoliła ich pracowników, a ja dojrzałam do tego, aby dzielić się swoją wiedzą. Tak powstała moja oferta szkoleniowa. Obecnie pomagam właścicielom przedsiębiorstw usługowych budować skuteczne i samodzielne biznesy, wprowadzać standardy pracy oraz pomagam odnaleźć im ich własny kierunek by budowali biznesy i życie w zgodzie z samym sobą.

Pewnego dnia przewartościowałam wszystko!

Przełomowym momentem dla mojego być albo nie być przedsiębiorcą był rok 2013. Wtedy właśnie mój biznes zaczął bardzo dobrze prosperować. Jednocześnie ja zaczęłam mieć problemy ze zdrowiem. Duże problemy. Mogłabym o tym bardzo dużo tu napisać ale to temat na kilka stron książki. W skrócie powiem Tobie, że to był moment, kiedy zaczęłam interesować się rozwojem osobistym i szukać rozwiązań, zaczęłam też pracować nad swoją życiową misją. Długotrwały proces pracy nad sobą uświadomił mi, że największą prawdziwą radość w życiu daje mi spełnianie marzeń. Banalne? Może i tak, ale odkąd sięgam pamięcią, uwielbiałam dokładać swoją cegiełkę do tego, by ktoś inny czuł się wyjątkowo. Równolegle czerpię ogromną satysfakcję z realizacji własnej drogi do osiągania celów, które zawsze wynikają z marzeń. A listę moich marzeń zawsze traktuję jako cel bez daty. Czy Ty też robisz swoją listę marzeń?  

 

Proces zmian spowodował, że:

  • zaczęłam pracować bardziej efektywnie i produktywnie,
  • zaczęłam wstawać wcześnie rano,
  • delegować zadania,
  • dbać o siebie, uprawiać sporty, podróżować
  • przekraczać swoje granice,
  • stawiać i realizować ambitne cele,oraz
  • nie odkładać ważnych dla mnie spraw na później.

Dziś jestem na tym etapie, na którym chciałam zawsze być. Łączę pracę z życiem prywatnym i realizowaniem swoich pasji. Ale nie, nie czuję się kobietą sukcesu. Czuję, że największy sukces jeszcze przede mną.

Jestem prekursorem i zwolennikiem zdalnego zarządzania firmą. Pracuję zdalnie oraz korzystając z luksusu bycia sobą, realizuję życiową misję, “Zamieniam marzenia w niezapomniane wydarzenia oraz inspiruję innych w realizacji ich marzeń.”

 

Możesz to sprawdzić też na moim instagramie: http://instagram.com/iwonaprzybojewska

Wiele osób uważa, że śmierć jest smutna. Ja uważam, że smutne jest, że tak wiele osób nie żyje naprawdę! Podczas jednego z ćwiczeń coachingowych miałam w 5 słowach napisać tekst, który mógłby znaleźć się na moim nagrobku. Pierwsze, co mi przyszło do głowy i co zapisałam zupełnie odruchowo, to zdanie “Wycisnęła, życie jak cytrynę”. Bardzo często brzmi ono w mojej głowie. Nawet posiadam kilka gadżetów z tym symbolem i gdy na nie patrzę przypominam sobie o tym  aby żyć w zgodzie z samą sobą, a decyzje podejmować w zgodzie ze swoimi wartościami i marzeniami.

By jednocześnie być przedsiębiorcą, trenerem, właścicielem dwóch marek potrzebowałam przejść długą drogę pracy nad sobą. Uporządkowałam swoje życie dosłownie na każdej płaszczyźnie. Dziś chciałabym Ci o tym opowiedzieć.

Tematy, w których chciałabym inspirować innych to:

  • skuteczny biznes usługowy na własnych (ustalonych!) warunkach,
  • zarządzanie sobą w czasie,
  • dobre nawyki i work & life balance,
  • oczywiście pomoc w prowadzeniu biznesów ślubno-eventowych,
  • oraz realizacja marzeń*.

Prywatnie uwielbiam podróżować, odkrywać nowe miejsca, poznawać inne kultury i ludzi. Fascynuje mnie Portugalia, Albania oraz cała lista niezbyt popularnych turystycznie miejsc, które skrupulatnie odhaczam z listy marzeń*.

 

Pasjonuje mnie psychologia, ludzkie zachowania i zdrowy styl życia. Wolne chwile celebruje z przyjaciółmi – to czas eksperymentowania w kuchni i długich rozmów przy lampce dobrego wina. Zarówno w życiu zawodowym, jak i prywatnym jestem zwolenniczką filozofii “win-win”.

 

* Moja lista marzeń to 169 punktów (na dzień 30 marca 2019) – pamiętaj marzenie traktuję jako cel bez określonej daty. Zatem – to tylko kwestia czasu  

Pamiętaj możesz wszystko, ale po kolei.

Ps. Jeśli dotarłeś do końca, zostaw ślad po sobie. Będzie mi  baaaardzo miło – w końcu jestem i piszę to dla Ciebie!